W naszej rodzinie ciągle coś wymyślamy, tworzymy, kombinujemy i majsterkujemy. Dlatego u nas przeważnie jest wesoło a w koło panuje artystyczny nieład (choć tym ostatnim może nie powinnam się chwalić 😉

Ja – żona i matka – kreatywność mam chyba wpisaną w DNA. Od dziecka ze wszystkiego co wpadło mi w ręce tworzyłam małe „dzieła sztuki” – a to metaliczną ważkę z drucików, nakrętek i koralików, a to rzeźbę królika ze znalezionego kawałka drewna, czy lalkę szmaciankę ze starej skarpetki i wstążki. Zdążyłam zacząć kilka książek (pierwszą w wieku 8 lat) choć żadnej jeszcze nie skończyłam 😉 Występowałam w szkolnym teatrze. Szyłam urocze opaseczki dla niemowląt, tworzyłam biżuterię, malowałam obrazy i projektowałam meble. Łatwiej by było wymienić czego jeszcze nie próbowałam 😉 Ta nieposkromiona, wewnętrzna siła ciągle pcha mnie do poznawania i tworzenia nowych rzeczy. Raz mi coś wychodzi lepiej, innym razem nie za bardzo ale za każdym razem kreatywne spędzanie czasu sprawia mi przyjemność.

Moja córka – zdolna po mamusi – prawie nie rozstaje się z kredkami i nożyczkami (no może tylko po to, aby coś pokleić). Ostatnio odkryła w sobie aktorski talent więc jak nic wdaje się w swą rodzicielkę.

No a mąż – kartograf z wykształcenia – ma smykałkę do programów graficznych i stale uczy się cierpliwości do swoich żywiołowych kobiet.

Kategorie: Uncategorized

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *